Przygotowania, moja ulubiona część, zaraz po plenerze. Stąd jak zwykle najwięcej zdjęć.
Odbicie lustrzane chyba od czasów wynaleznienia lustra, miało w sobie jakąś magię, że niby po drugiej stronie lustra jest inny świat, błogosławieństwo w czasach dzieciństwa, kiedy to w lustrze odczytywało się zaklęte hasło z paluszków rybnych (tych z pingwinkiem), mniejsza z tym latka lecą, a lustro nadal mojej uwadze nie umknie.
Plenerek:
tak, tak, wiem to zdjęcie jakoś mi się w większym rozmiarze zrobiło :) na dodatek nie ma na nich sygnaturek,ku uciesze tych, co zawsze narzekają, że cień za duży :P
That's all folks!
gut bambino :))
OdpowiedzUsuńśliczne te zdjęcia a na dodatek moja koleżanka na nich jest:)
OdpowiedzUsuńMnie by pewno nie wpuścili do zakładania pończoch...
OdpowiedzUsuńpończochy, pończochami, górę też trzeba jakoś nałożyć, a nie pod kazdą sukienkę zakłada się bieliznę...
OdpowiedzUsuńPszczyna - zawsze ładna ;)
OdpowiedzUsuń