Twitter

7 listopada 2009

Sonia i Wojtek Plenerowo, Fotografia ślubna Rybnik

Sonia i Wojtek Plenerowo, Fotografia ślubna Rybnik

Plener Sonii i Wojtka, oboje, a przynajmniej na pewno Wojtek kocha Katowice i urbanistyczne klimaty. Plener nie mógł się więc odbyć nie gdzie indziej jak w samym sercu miasta znienawidzonego przez większość kierowców. Chodzi oczywiście o Katowice. Najważniejsze, że Sonia i Wojtek czuli się w tym klimacie przepysznie.
Zaczęliśmy od ronda sztuki, w którym Wojtek lada dzień będzie prowadził warsztaty literackie. Ciekawe czy to pomaga w natchnieniu wszystkim zmagającym się z pisaniem pracy magisterskiej?












A tutaj ulubione miejsce Sonii w Katosach i kolejny raz rybie oko Aseptycznego na występach gościnnych tym razem był to występ open air. Serdeczne спасибо!

Na koniec gratisik wrócilismy wieczorem pod rondo sztuki i pan wpuścił nas na oglądanie ekspozycji, kompletnie nieślubnej, ale co tam :D Dziękujemy Panu ochroniarzowi!
1 listopada 2009

Sonia i Wojtek, Fotografia ślubna Rybnik

Sonia i Wojtek, Fotografia ślubna Rybnik

Czas nadrobić zaległości blogowe, reportaż i plener w dniu ślubu Sonii i Wojtka. Wojtek jest bratem mojej prawej ręki z czasów studenckich (ach jak ja tęsknie za tymi czasami), kolejny raz więc świadek Państwa Młodych był mi doskonale znany. Przed ślubem miałam nie lada obawy związane z Sonią, oto Panna Młoda sama para się fotografią, na dodatek analogową. Koniec, końców, jako tako skroiliśmy ten diamencik.

Zapomniałam dodać, że Sonia i Wojtek to para po prawie moim fachu, bo filologicznym. Oboje są polonistami, boję się składać każde zdanie w tym poście.


Nie mogę niestety milczeć, nie potrafię ... Poniżej Sonia, która ma niezwykłą, niedzisiejszą rzekłabym urodę, dodatkowo płynie na zdjęciach niczym świtezianka!




Ceremonia odbyła się w przepięknej Bazylice w Rybniku. Dodatkowo śpiewała na niej męska schola, ciarki przechodziły za każdym razem, gdy panowie zaczynali śpiewać, a i sam Ksiądz udzielający ślubu jest godzien wzmianki, ale o nim jeszcze będzie.




Nie, nie to nie mnie zmierzono tym surowym wzrokiem :D Skorzystałam z chwili w kiedy to para została zwabiona przez innych fotografujących. Tutaj lekka przestroga, czasami dobrze jest poprosić wujków, ciocie, znajomych, by dali pofotografować komuś innemu. Uśmiechanie się do aparatu co chwila, bedie odrywało Was od ceremonii, nie wspominając już jak wataha samozwańczych fotografów podczas przysięgi potrafi zepsuć zdjęcia, czy film.

Impreza w lokalu z czadową podłogą.



Na występach gościnnych był u mnie fish eye Aseptycznego, zenitar, obsługiwałam go ekhem,,, instykntownie.

Na zdjęcie załapałam się nawet ja. Poniżej starzy dobrzy znajomi prawa ręka z czasów studiów, plus jego połowica. Który to już nasz wspólny ślub...

No i tadam. Ksiądz Patryk, czyli po prostu Patryk. Przykład tego,że można poprowadzić ceremonię ślubną na najwyższym poziomie z dala od rutyny. Dodatkowo można ją poprowadzić tak, żeby ułatwić pracę fotografowi. Z Patrykiem siedziałam przy jednym stoliku, było mi niezmiernie miło z nim porozmawiać. Zapraszam na bloga Patryka o tutaj.










A teraz czas na nasz króciutki plenerek, który odbył się jakieś 100metrów od lokalu.




Jeszcze w marcu Sonia i Wojtek pokazywali mi w jakim klimacie chcą zdjęcia, przesłali mi na @ zdjęcie ślubne Iwaszkiewiczów, które było inspiracją tej serii.






Dziękuję za ten wspaniały dzień, w swoim czasie do obejrzenia na blogu będzie plener nasz, a nawet dwa.
Obsługiwane przez usługę Blogger.